Losowy tekscik:
- To jak? Biegniemy do domu po kostiumy?
- Tak. – Chwycił ją za rękę i naprawdę zaczął biec.
- Spokojnie, Krzysiu – powiedziała pani rzecznik miejsce i zaproponowała przeniesienie Marty na księżyc.
Marta trzymała urzędowy list, informujący, że postępowanie wyjaśniające zakończyło się potwierdzeniem stawianych zarzutów, a rozprawa dyscyplinarna odbędzie się 11 marca o godzinie 9.45. Proponowaną przez rzecznika dyscyplinarnego karą było zwolnienie z pracy bez zakazu wykonywania zawodu nauczyciela. List zaraz potem wyjaśniał, że będzie miała wpisany do akt powód zwolnienia. Zawiadamiano ją również, że do czasu rozprawy nie zostaje zawieszona w obowiązkach nauczyciela. Przysługiwało jej prawo powołania obrońcy, przesłuchanie przed komisją wskazanych przez nią świadków i przeprowadzenie innych dowodów. Gdyby chciała zapoznać się z materiałem dowodowym, może zrobić to w godzinach 9.00 – 17.00.
Weszła do salonu i spojrzała na Agnieszkę z zainteresowaniem.
- Widziałam ją raz. – Agnieszka zdawała sobie sprawę, co przeżywała córka. Dziewczynka zawsze odchorowywała każdą minutę spóźnienia któregokolwiek z domowników. Marta przyciągnęła ją do siebie i nie wiedziała już, czy czuje drżenie swoje czy dziecka.
- Jeszcze raz chciałam ci podziękować, że byłaś ze mną w trakcie przesłuchanie, swoje uczucia wściekłości i bolesnej niemocy i poczuł się lepiej. Za chwilę jednak dotarło do niego, że to tylko substytut. To nie Anecie chciał pisać o swoich uczuciach, to nie z Anetą pragnął dzielić się wszystkim. Zresztą do diabła z dzieleniem się. Zdawał sobie sprawę, chociaż każda cząsteczka organizmu buntowała się, że nigdy nie zazna spełnienia. Musiał jednak wiedzieć, jak czuje się kobieta, na temat której składał zeznania. Doskonale rozumiał, że to, co mówił, nie pomogło Marcie. Wylał frustrację przed Aneą, ale to nie zmieniało faktu, że Marta znajdowała się w potrzasku. Musiał ją zobaczyć, musiał usłyszeć jej głos, musiał... nie mógł. Wiedział, że nie zgodzi się z nim spotkać, a gdyby się zgodziła, mogłoby to jej bardzo zaszkodzić w toczącej się sprawie. Znów usiadł do komputera i napisał wiadomość na trzy strony. Naciskał „wyślij”, kiedy na moment wyłączyli prąd. To był znak. Nie mógł się z nią komunikować. Nie ze względu na nią. Zacisnął usta i napisał kolejną wiadomość do Anety. Rozsadzający ból głowy jednak nie minął.
- Boże – szepnął, spoglądając w oczy kobiety z obrazu. – Niech zdarzy się cud.
Nie miał odwagi zastanowić się, co rozumiał przez cud.
Agnieszka czuła skrępowanie w towarzystwie tej kobiety, zupełnie jakby wróciły czasy szkolne i została wyrwana do odpowiedzi. „Sama się zgłosiłaś” – przypomniała sobie, nerwowo wygładzając fałdy na spódnicy.
- Co pani wiadomo na temat związku syna z panią Martą Wiatrecką? – Głos kobiety porażał spokojem.
Marek poczuł momentalną antypatię do bezbarwnej kobiety w nieokreślonym wieku.