Losowy tekscik:



- Cześć, Marto
- To ja, tatuś – usłyszał głos Joasi. – Tak strasznie długo cię nie ma.
- Przepraszam, kochanie, powinienem był zadzwonić. Miałem spotkanie, które się przeciągnęło.
Rzezywiście, idioto, miałeś spotkanie, które się przeciągnęło, co nie zmienia faktu, że oszukujesz dziecko.
- Zaraz wracam – dodał i rozłączył się.
Spojrzał na połączenia nieodebrane. Joasia dzwoniła, kiedy on zaczynał kochać się z Magdą.
- Tata zaraz wraca – usłyszała drżący głos Joasi..
Chociaż sama roztrzęsiona, zdawała sobie sprawę, że potraktował Magdę jak narzędzie do wyrównania rachunków, a przecież naprawdę ją lubił. Przypomniał mu się jej stłumiony głos. Cierpiała. Poza tym miał wrażenie, że za moment dzika ekstaza i rozpaczliwy ból rozerwą go na strzępy. Wykonał ostatnie miłosne ruchy w Magdzie i opadł na nią bezwładnie, puszczając głowę Marty.
Poczuła, że nic już nie uciska jej głowy, była wolna. Wypłynęła na powierzchnię, łapiąc gwałtownie powietrze otwartymi ustami. Kątem oka dostrzegła prędko oddalającego się w stronę szatni pięknie umięśnionego mężczyznę. Nawet przez chwilę nie był w stanie wykrztusić słowa.
- Czy to przez twoje relacje z panią Martą? – dodała kobieta.
- Nie.